Wiadomo, że jeśli masz gospodarstwo, to nie masz wakacji. Jeśli ktoś, jak ja, wyjeżdża latem na kilka tygodni, niech nie liczy na zbyt wiele w swoim warzywniaku.
Co się uchowało?
Pomidory wybrałam takie, na których pisało, że to odmiana karłowa. Niestety, chyba to określenie dotyczyło owoców, bo krzaki urosły całkiem spore i bez palikowania się nie obeszło. Mimo że palikowanie w dość płytkich skrzyniach jest mało skuteczne. Wiecie, jeden silniejszy wiatr i wszystko leży. Trudno. A pomidorki niezłe.
Fasolka, na którą nikt się nie skusił.
Jakiś losowy słonecznik, który dał radę.
![]() |
Cieszą mnie lwie paszcze, czyli - nie wiedzieć czemu - wyżlin większy (co to w ogóle za nazwa?). Pierwszy raz mi urosły.
O, nasturcja jednak wydała jakiegoś kwiatka.
I wilec troszeczkę się stara.
Mam pytanie do bardziej doświadczonych ogrodników. Co to jest? Wyrosło toto w lipcu i prawie nic się nie zmieniło przez tych kilka tygodni. Z odpowiedzi, jakie dała mi ai, najbardziej pasuje łopian. Czy to może być łopian? I jak się do tego ustosunkować?
Pozdrawiam wespół z wrześniową poziomką.








Własne pomidorki są zawsze najsmaczniejsze. Wszystkie kwiaty, które prezentujesz- bardzo lubię i też swego czasu wysiewałam.
OdpowiedzUsuńDlaczego nikt nie skusił się na tę fasolę? U nas na targu, ktoś zaczął sprzedawać dziwnie wyglądającą fasolę i ludzie początkowo bardzo nieufnie do niej podchodzili. Ale kiedy przełamali się, kupili i spróbowali, okazało się, że to bardzo smaczna odmiana. Teraz jak tylko ta pani z fasolą przyjedzie, ustawiają się kolejki.
Niestety, nie umiem Ci pomóc w sprawie tych wielkich liści.
Pozdrawiam. Dobrego dnia