Kot na Drodze Krzyżowej

Gdybym była poetką, zaraz napisałabym wiersz. Na przykład coś o tym, że tego nie robi się kotu. 

Ale wyznam, że nie wiem, z jakiego powodu ten kot zatrzymał się dłużej przy szóstej stacji. Nie wiem, co czuje i czy naprawdę namyśla się nad czynem Weroniki. Ale czy to możliwe, żeby jego uwagę przykuło cokolwiek innego?

Odszedł pierwszy. Własną drogą, przez chaszcze, bez butów - jak to kot. Nic nie wyjawił.



Góra Kalwaria na Mazowszu. Sanktuarium św. O. Stanisława Papczyńskiego
1 sierpnia 2026


Komentarze

  1. hm, koty to niezwykle pobożne stworzenia. Czy u Was też mówi się, że "kot odmawia pacierze" kiedy pomrukuje?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Chyba nigdy nie słyszałam tego powiedzenia. Może przez to, że u nas, u moich babć, zwierzęta nie mieszkały w domu z ludźmi, więc i mruczenia raczej się nie słyszało 😢

      Usuń
  2. Też nie jestem poetą, ale poprosiłem mojego komputerowego kolegę o ułożenie wiersza… i oto jego dzieło:

    Kot przy szóstej stacji

    Przystanął cicho. Nie pytał nikogo,
    jakby znał odpowiedź od bardzo dawna.
    Patrzył w milczeniu,
    tam, gdzie człowiek otarł cudze cierpienie.

    A potem odszedł —
    przez trawę, przez chaszcze,
    lekkim, kocim krokiem.
    Bo koty
    nie tłumaczą świata.
    One tylko czasem
    zatrzymują się
    w miejscach,
    o których my
    zapominamy.

    OdpowiedzUsuń
  3. Są upały, zwróć uwagę, że pod tą pierwszą kapliczką był cień, a pod tą dalszą już nie. Mimo że koty lubią się wygrzewać, czarne mają najgorzej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spostrzegawcza jesteś :)
      Ale wokół jest mnóstwo zieleni i cienia, nawet może więcej niż słonecznych punktów.

      Usuń
    2. Kto za kotem trafi? Tylko one wiedzą, co im po główkach chodzi.

      Usuń
  4. Niestety wiersza również nie napiszę, chociaż jak wiesz, lubię je czytać
    A Frau Be ma rację. Tam jest dobre schronienie przed upałem. A może po prostu coś w zaroślach przykuło jego uwagę.
    Pozdrawiam serdecznie z moich zielonych opowieści

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zdecydowanie coś było w zaroślach. Pozdrawiam ciepło :)

      Usuń
  5. Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus 🌿
    Ja pamiętam jeszcze to pozdrowienie, którym obdarzaliśmy osoby duchowne. Mój teść skracał i mówił "Pochwalony", gdy wchodził do naszego domu. Też chyba nieźle. Z jakiejś przyczyny potem przeszliśmy na "Szczęść Boże", może żeby było krócej, czy jak. To już nie jest to, z wiadomej przyczyny...
    Melduję, że egzaminy córki zdane celująco plus nagroda 🙂. Bóg zapłać za modlitwę.
    Ten kotek, nie no gest św. Weroniki tak go wzruszył i kontempluje. Jaki cień, gdy ma cały las cienia.
    Mam sprawę sporną do Siostry, ale to później. Pozdrawiam niedzielnie Blue 😺

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślę, że chodzi o długość pozdrowienia, mamy tendencję do wybierania krótszej wersji, "szczęść Boże " jest naprawdę wygodne. Natomiast wydaje mi się, że samo "Pochwalony" bez określenia, kogo chwalimy, to w naszych czasach za mało. Nawet znam osoby, które, zanim potwierdzą "na wieki wieków", najpierw pytają: Kto? O kim mówimy? Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus - to wyznanie wiary. Z kolei "szczęść Boże" jest bardziej jak życzenie powodzenia w życiu.

      Wielkie gratulacje dla córki. Na pewno włożyła dużo pracy w przygotowania do egzaminu, więc nagroda zasłużona 😊
      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    2. Racja, jest wygodne... Jestem trochę staroświecka 😉
      Dziękuję, przekażę, ucieszy się. Bardzo dobre to dziecko, a wciąż ma pod górkę. Istna harówa, nie było wyjścia.

      Usuń

Prześlij komentarz

Daj znać kim jesteś i co myślisz