Panna mądra kapadocka

Święta Makryna zwana Młodszą (mimo że z rodzeństwa była najstarsza; z pewnością jednak młodsza od swej babki, Makryny Starszej), znana jest - jak to bywa czasem ze świętymi kobietami - dzięki powiązaniom z odpowiednimi mężczyznami. Miała bowiem czterech młodszych braci, a każdy z nich - jak malowany. A nawet pisany - na świętych ikonach. 
Zapraszam na ploteczki. 

Jak ploteczki, to stawiam ciacho, a kawę to już sobie sami przynieście.


Najpierw w świecie Makryny pojawił się Bazyli. Pierwszy syn w rodzinie otrzymał imię po ojcu i najlepsze wykształcenie. Gdy po studiach w Atenach i Konstantynopolu wrócił do Pontu, rodzinie ciężko było się z nim dogadać, taki się stał przemądrzały. Ojciec już nie żył, więc kto strofuje tego typka? Oczywiście starsza siostra. Przypuszcza się, że Bazyli nawrócił się poruszony dopiero śmiercią brata. Przyjął wtedy chrzest (a był już blisko trzydziestki), przez pewien czas żył jak pustelnik, aż w końcu zaczął służyć Kościołowi jako prezbiter i biskup i używać swojego wykształcenia do zgłębiania teologii tak skutecznie, że historia nazwała go Wielkim

Drugi miał na imię Naukracjusz. Młodszy brat, Grzegorz, zapamiętał go jako wspaniałego pod każdym względem: był piękny, inteligentny i wysportowany. Błyskotliwą mową sfinalizował studia retoryczne w Cezarei, po czym postanowił... zamieszkać w lesie i zająć się łowieniem ryb i myślistwem. Oraz oddać się ascezie i dziełom miłosierdzia. Tak oto został pierwszym pustelnikiem w rodzinie (Bazyli pójdzie za jego przykładem, po nim pozostali). Zginął pięć lat później w wypadku na rzece. Może jest dziś mało popularny, jednak nie całkiem zapomniany. Otóż za patrona obrała go sobie pewna episkopalna wspólnota rybaków i myśliwych  The Order of Naucratius, którzy swoją pasję traktują jako misję: ryby i dziczyznę przekazują instytucjom charytatywnym, aby nakarmić ubogich, podobnie jak czynił to ich patron. Ależ to ciekawe, nie? 

Naukracjusza, tak samo jak Makrynę, znamy tylko dzięki temu, że Grzegorz - trzeci z braci - napisał dziełko "Życie Makryny". Można by pomyśleć, że mając takie rodzeństwo co innego Grzegorz zrobi ze swoim życiem, jeśli nie wstąpi do klasztoru. Jednak nie. Najpierw się ożenił, jako jedyny z braci. Skąpe informacje o jego życiu osobistym trudno ułożyć w spójną całość. W jego życiu była na pewno ważna kobieta o imieniu Teosebia, bo po jej śmierci przyjaciel wystosował pełen współczucia list, gdzie nazywa ją siostrą i towarzyszką Grzegorza. Ale czy chodzi dosłownie o siostrę (nie ma o niej mowy w "Życiu Makryny"), czy o żonę, czy o przyjaciółkę i ważną współpracownicę biskupa Nyssy - nie wiadomo. 

Wreszcie Piotr. Jeszcze przed jego narodzinami zmarł ojciec osierocając dziesięcioro dzieci. W jakiej kondycji psychicznej była matka, możemy się domyślać po tym, że Makryna, już nastolatka, w całości przejęła pieczę nad najmłodszym braciszkiem. Kierowała ze świetnymi wynikami jego wykształceniem. Piotr również pokochał życie pustelnicze, potem wezwany został do służby w Kościele, ostatecznie jako biskup Sebasty, w czym, jak mówią, wykazał się zdolnościami nie mniejszymi niż wielki Bazyli. A na pewno większymi niż Grzegorz, którego posługa w Nyssie była, mówiąc między nami, pasmem porażek. Choć teologiem był świetnym. 


Tyle o chłopakach. Przeszło mi przez myśl, że można by przez wstawiennictwo świętej Makryny modlić się o dobrych biskupów. Co wy na to? W końcu już jednego, całkiem porządnego, wychowała od pieluch.

Oprócz czterech braci Makryna miała jeszcze pięć młodszych sióstr, lecz o nich Grzegorz powiedział nam tylko tyle, że w swoim czasie wyszły za mąż odpowiednio uposażone przez matkę. 

Makryna nie wyszła za mąż, mimo pewnej presji.  

Z tym jej wychodzeniem za mąż to też jest ciekawa kwestia. Zaczęła się podobać, gdy miała lat dwanaście i o jakieś siedem lat młodszy Grzegorz twierdzi, że była wtedy nadzwyczajną pięknością (ja mu wierzę). Spośród dużego grona zalotników ojciec wybrał jej rozsądnie odpowiedniego kandydata na męża. Ale narzeczony zmarł, a na kolejne zaręczyny Makryna już się nie zgodziła. Czy dojrzała do samodzielnego stanowienia o sobie, czy rzeczywiście przeważyły te teologiczne argumenty, które przytaczała rodzinie? Fakt, wychowała się na Księdze Mądrości, na niej uczyła się czytać, a ta przecież rozpoczyna się od rozważań o śmierci z jasną puentą: 

"Wydawało się oczom głupich, że sprawiedliwi umarli,
ich odejście uznano za zniszczenie,
usunięcie od nas - za unicestwienie,
a oni żyją w pokoju".
(Mdr 3, 2-3 wg Septuaginty)

Makryna utrzymywała, że po prostu chce dochować wierności człowiekowi, którego już w intencji poślubiła, zgodnie z życzeniem ojca, a który przecież żyje - w Bogu. Dlatego potem była głucha na namowy tegoż ojca, by spróbować jeszcze raz. Pozostała tym, kim chciała. Dziewicą, ascetką. Duchową przewodniczką przynajmniej dla kilku osób. 

"Lepsza bezdzietność, jeśli w cnocie, 
bo nieśmiertelność jest dołączona do pamięci o niej, 
i u Boga, i u ludzi ma uznanie". (Mdr 4,1)

Bardzo mi się podoba gracja, z jaką Makryna zachowuje równowagę pomiędzy uległością a stanowczością. Nie jest ani tak twarda, żeby swoją odmową obrazić rodziców, ani tak miękka, by zgodzić się na projektowanie życia wbrew jej własnym pragnieniom. Jaka musiała być uważna na natchnienia Ducha w swoim wnętrzu, że potrafiła tak ładnie przejść tę próbę. 

"Piękna i niewiędnąca jest mądrość, 
chętnie się objawia tym, którzy ją miłują
i daje się znaleźć tym, którzy jej szukają". (Mdr 6,12)

Panno mądra kapadocka, módl się za nami. 




Typowe zdjęcie rodzinne. Źródło obrazu Full of Grace and Truth

Wspomnienia liturgiczne członków tej dziwnej rodziny:

2 stycznia - św. Bazyli Wielki (wspominany razem z Grzegorzem z Nazjanzu, swoim przyjacielem od czasu studiów)
9 stycznia - św. Piotr z Sebasty
10 stycznia - św. Grzegorz z Nyssy
14 stycznia - św. Makryna Starsza - ich babka ze strony ojca
30 maja - św. Emilia (lub Emmelia) z Cezarei i św. Bazyli Starszy - szanowni rodzice tego towarzystwa
19 lipca - św. Makryna Młodsza
Naukracjusza nie znalazłam nigdzie.


LEKTURY








Komentarze

  1. Jakież to ciekawe!
    Pomysł, by za jej wstawiennictwem modlić się za biskupów uważam za strzał w dziesiątkę.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uff, cieszę się, że mam poparcie :)
      No to módlmy się, bo bardzo tego w tych czasach potrzeba.

      Usuń

Prześlij komentarz