Pan obrońcą mego życia, przed kim miałbym czuć trwogę?
Nieprzyjaciele, którzy mnie osaczają, chwieją się i padają.
/antyfona na wejście, z Ps 27/
Pierwsze czytanie przywołuje egzystencjalny kontekst, w którym znaleźli się pierwsi rodzice - a my z nimi - po zjedzeniu owocu z zakazanego drzewa. Człowiek zatracił pierwotną prostotę i szczerość. Niespokojny ukrywa się i szuka wymówek.
Rdz 3, 9-15
Ps 130
2 Kor 4,13 - 5,1
J 12, 31
Mk 3, 20-35
Antyfona, która wprowadza nas dzisiaj w liturgię, przypomina o tym, że nawet jeśli na chrześcijanina czyhają rozmaite zagrożenia, to nieprzyjaciel nie ma żadnej władzy nad tym, kto zaufał Panu.
Czy jest coś, czego się obecnie lękam?
Przed czym chcę, aby Bóg mnie teraz obronił?
Bóg delikatnie, lecz nieustępliwie, docieka prawdy. Zapowiada ostateczną porażkę węża, co jest zarazem dobrą nowiną dla upokorzonego człowieka.
Teraz władca tego świata zostanie precz wyrzucony,
a Ja, gdy zostanę nad ziemię wywyższony,
przyciągnę wszystkich do siebie.
/śpiew przed Ewangelią/
W Ewangelii tamta zapowiedź zwycięstwa nad szatanem zaczyna się wypełniać. Potomek niewiasty, Syn człowieczy, wyrzuca złe duchy z życia ludzi. Swoją władzą stawia granice złemu, zanim pokona go ostatecznie przez swoją śmierć i zmartwychwstanie. Jego działanie spotyka się jednak z błędną interpretacją ludzi religijnych. Ich sposób myślenia jest tak zagmatwany, że już nie potrafią odróżnić działania Boga od działania złego ducha. Oni też potrzebują uwolnienia od wewnętrznego zamętu.
Co pomaga mi a co przeszkadza odróżniać Boże natchnienia od własnych projekcji, ambicji czy zachcianek?
Boże, spraw, abyśmy przez Ciebie natchnieni poznawali, co jest słuszne, i z Twoją pomocą to wypełniali.
/fragment kolekty/
Św. Paweł reprezentujący tych, którzy uwierzyli w Chrystusa, ma zawsze w pamięci triumf łaski Bożej nad grzechem człowieka. Ten prawdziwy sukces Kościoła nie musi objawiać się spektakularnie. Przeciwnie, chrześcijanie przeżywają utrapienia i prześladowanie, duchowo jednak pozostają zwycięzcami, bo ich życie jest dziękczynieniem zakorzenionym w ofierze Zmartwychwstałego. Mamy udział w Jego zwycięstwie, dlatego nasza nadzieja sięga znacznie dalej niż doczesne powodzenie.
Chrystus obiecał nam "dom nie ręką uczyniony, lecz wiecznie trwały w niebie", do niego zmierzamy.
Miłosierny Boże, niech uzdrawiające działanie Eucharystii uwolni nas od złych skłonności
i wprowadzi na prawą drogę.
/modlitwa po komunii/
Dzięki.
OdpowiedzUsuńBardzo lubię takie dzielenie się odczytanym Słowem.
Dziękuję, bardzo mi miło to słyszeć
UsuńCo pomaga mi a co przeszkadza odróżniać Boże natchnienia od własnych projekcji, ambicji czy zachcianek?
OdpowiedzUsuńMi osobiście pomaga założenie, że wszystko we mnie jest moją własną zachcianką. I te swoje zachcianki dzielę na dobre i złe. I staram się nie wybierać tych złych. To bardzo upraszcza sprawę i oszczędza kłopotu bawienia się w Boga.
Podoba mi się to podejście. I trochę boję się ludzi przekonanych, że działają pod wpływem Bożego natchnienia. Nie sposób z nimi dyskutować.
Usuń