W środku Tajemnicy

Przed laty stary proboszcz stanął na ambonie i powiedział mniej więcej tak:
- Cóż ja wam mogę powiedzieć o Trójcy Świętej... Teologowie próbują wyjaśnić, co to znaczy, że Bóg jest jeden w trzech osobach, ale tak naprawdę przecież żaden człowiek nie wie, jak to właściwie jest. Wierzymy, ale nie umiemy tego zrozumieć.

To był moment, który przeważył. Jakieś dwa lub trzy lata wcześniej zadałam Bogu pytanie: Jeśli jesteś, to jaki? Jest tyle różnych opinii o Tobie, tyle przekonań tak bardzo religijnych, a tak bardzo wykluczających się wzajemnie. Ale czy ktoś zna prawdę?

Odpowiedź kształtowała się we mnie stopniowo. Szybko odhaczyłam zbyt płytkie teologie. Wiedziałam, że ktoś kto mnie stworzył, z pewnością musi być większy od mojej inteligencji, skoro nawet nie wszystkie zjawiska przyrodnicze da się łatwo zrozumieć. Niektóre odkryto dopiero dzięki skomplikowanym obliczeniom. Czy kto kiedy widział proton? Albo odczuł zakrzywienie czasoprzestrzeni? A Bóg miałby być prostszy do pojęcia niż sztacheta w płocie? Niektórzy tak Go przedstawiają.

Intuicja mówiła mi, że On jest Tajemnicą, przez którą można iść i nasycać się patrzeniem i przebywaniem w niej. I nigdy nie być nią znużonym, ale zawsze oczarowanym i rześkim, i skupionym. Byłam pewna, że ta intuicja jest od Niego.

Stary proboszcz był pierwszym księdzem, od którego usłyszałam, że czegoś nie wie o Bogu. I że ani nie umie, ani nie zamierza tego wyjaśniać, bo to przerasta jego głowę. Tym samym przekonał mnie, że wie coś o prawdziwym Bogu.

Zawsze to wspominam w Uroczystość Trójcy Świętej. To moja potajemna rocznica osobistej decyzji na pozostanie i wrastanie w Kościół, w chrześcijaństwo. Decyzji podjętej na wieczność w głębi nastoletniego serca, po poszukiwaniach, o których wiedział tylko On.

Bo człowiek też jest tajemnicą. Na obraz i podobieństwo.

Bóg jest tajemnicą dla ludzkiego rozumku.

Komentarze

  1. Piękne i proste... Cudne.
    Ja przypominam sobie o Trójcy Świętej na plaży, kiedy któreś z moich dzieci wykopie w piasku dołek i później biega z wiaderkiem pełnym wody: od morza, do dołka; od morza do dołka; od morza, do dołka, próbując "zbudować drugie morze". Jak u Augustyna...

    OdpowiedzUsuń
  2. To tak nie do końca w temacie, ale błogosławieni księża którzy przyznają się do swojej niewiedzy...

    OdpowiedzUsuń
  3. O ile mi wiadomo, "uczona niewiedza" jest najwyższym stopniem poznania dostępnym człowiekowi. To paradoks, od których roi się w polu promieniowania Tajemnicy...

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz