Parasolki i inne ciekawostki z procesji Bożego Ciała w Krakowie


U nas też padało na procesji. Otwieramy parasolki, widzę rozbawienie na twarzach moich sióstr. Patrzę w przód: czarno, patrzę w tył: szaro. 
- Tylko my mamy takie parasolki? 
- Yhm. 


Jakby ktoś pytał, to ja miałam białą w różowe grochy. To nie było celowe, wzięłam ją ze wspólnej półki, bo akurat swoją niedawno zgubiłam.

Przypomniałam sobie, że mamy całkiem już dużą rocznicę pewnego pamiętnego obsztorcowania, kiedy na procesji Bożego Ciała jako postulantki nie wyglądałyśmy wystarczająco postulantkowo, że tak powiem. Każda z nas pięciu była ubrana oczywiście dobrze i grzecznie. A że każda inaczej? U nas to jest tak typowe. Więc ja akurat totalnie zignorowałam te uwagi, gdyż uznałam, że to w ogóle nie jest mój problem, no ale w niektórych został ślad. 

A dziś te wesołe parasolki... Chciałabym móc nam zrobić zdjęcie z lotu ptaka. 

Wawel. Po znajomości miałyśmy miejscówkę przy organiście i chórze katedralnym. Stałam  cichutko, żeby mój śpiew, nie daj Boże, nie poszedł w głośniki. 

Pierwszy ołtarz. Prześmiewcy mówią, że tam pisało: ciebie chcę urządzić. W zasadzie tak, z tym że na początku zdania jest U, a na końcu PASCHĘ. 
Banery z hasłami są od lat przygotowywane odgórnie, przez kurię, co znacznie ułatwia sprawę przygotowania ołtarzy. 
Przy każdym ołtarzu któryś biskup (po kolei) mówi krótką homilię. 
Trzeci ołtarz, na który kwiatki Bernadka (ta sama, co w poście z kaczkami) pielęgnowała od tygodni. Dzięki temu było tanio a wypaśnie. No i co, jest efekt?
Lubię widok ludzi z gałązkami brzozy, zawsze ich fotografuję. 
Widać tu także kościół św. Andrzeja przy klasztorze klarysek. Klasztor na trasie procesji też jak zawsze ładnie udekorowany (jego jakoś nigdy nie fotografuję, hm).
Popularne wśród sióstr są turystyczne krzesełka z dekatlonu.
Na kolejnym zdjęciu Pan Jezus jest przy kościele św. Wojciecha na rynku, tam gdzie ten zielony dach i drzewo. 
W tym roku, zapewne dzięki spadkowi powołań, oraz dzięki temu, że służby porządkowe kazały nam iść czwórkami, a nie dwójkami, kolumna zakonnic była znacznie mniej rozciągnięta i mogłam nawet trochę widzieć ołtarze, przy których toczyła się akcja liturgiczna.
Pan Jezus macha z kamienicy Pod Baranami przypominając mi, że mam jeszcze jeden voucher do kina (prezent na Jego urodziny). Przyjdę, przyjdę. 
No i cyk-pyk, po dwóch godzinach jesteśmy przy Bazylice Mariackiej. 
Kardynał mówił tu o jedności (link do Spotify). Że trzeba się o nią modlić. Św.  Hieronim tłumaczył na łacinę, że kto prosi, ten przyjmie. Nie tylko otrzyma, ale i przyjmie. Z jednością jest tak: ona jest darem Ducha Świętego, a to, co my możemy zrobić, to być gotowi, kiedy On ten dar da. Żeby w ogóle chcieć przyjąć. Bo czasem wcale nie chcemy. 


No i tak to było. 

_________________^
W poście Nieustający performance można zobaczyć zdjęcia z Bożego Ciała w 2014 roku. 

Komentarze

  1. Najkolorowszą miał, założę się, Pan Jezus. Baldachim, znaczy. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Jak wnioskuję po zdjęciach deszcz w Krakowie był tylko przelotny, choć ciemne chmury nad miastem wisiały. U nas deszcz tego dnia był tylko rano.
    Pozdrawiam serdecznie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Rzeczywiście tak było, mimo że według prognozy miało być mokrzej
      😉

      Usuń

Prześlij komentarz

Daj znać kim jesteś i co myślisz