W moim ogrodzie. Czego nie pożarły ślimaki 🐌 i nie spaliło słońce ☀️

🧅🍓🧄

Małe fotograficzne podsumowanie tego, co fotogenicznego aktualnie rośnie na grządkach. Otóż niezbyt wiele. Trochę zjadły ślimaki, trochę zaniedbałam, bo jednak inne sprawy zajęły mój czas. Trochę było podlewane. Coś rośnie. 

Osobiście uważam koper za ozdobę. Bardzo mi się podoba jego subtelny kwiatostan. 

Nagietki to w ogóle jedyne kwiatki, które mi się tu udają. Choć wczoraj zauważyłam, że ocalała jedna aksamitka. Pierwsza i jedyna od kilku lat. Jeśli zakwitnie, to ją tu uroczyście zaprezentuję w przyszłości. 

Na razie tylko kilka kwiatków, ale jest szansa na własne pomidory w tym roku. Zobaczymy. 

Poziomki w doniczce kilka lat temu jedna z sióstr dostała od uczniów na zakończenie roku szkolnego. Z roku na rok rozrastają się (już na grządkach) i mają się coraz lepiej.  

Fasolka, ale nie pamiętam jaka. 


Krzak czarnej maliny dostałyśmy w prezencie tej wiosny. Trochę musiałam pokombinować, żeby znaleźć mu miejsce. Ale chyba jest nieźle, wypuścił nowy pęd.  


Porzeczka po raz pierwszy ma jakieś sensowne owoce. A pietruszka chyba wzięła sobie do serca, że jest naciowa i idzie w zawody z porzeczką. 

Gdzieś pomiędzy tym wszystkim cebula i czosnek, tu i tam. I jeszcze inne rośliny, z których nie wiadomo, co będzie. 

A najbardziej ze wszystkiego udał mi się w tym roku wilczomlecz obrotny. To podobno komplement dla gleby. No, dziękuję bardzo, napracowałam się przy niej z kompostem tej wiosny. A on sobie korzysta, ale już niedługo. 


No i tak to wszystko wyglądało w tę pierwszą sobotę lipca. Pozdrawiam serdecznie. 

🍓🧄🧅




Komentarze