Projekt: liturgia



Kto tu zagląda, dobrze wie, że ten blog, jak zresztą wiele rzeczy w moim życiu, to bardziej seria eksperymentów niż porządny projekt. Różne tu były tematy i cykle niedokończone, szkice, zdjęcia lepsze i gorsze, nic regularnego, nic zobowiązującego. Taki notes. 

Ale jest coś, czego nie robiłam nigdy, bo stanowczo nie chciałam. Komentarze do czytań mszalnych. Wzbraniałam się przed nimi z całym przekonaniem. Po pierwsze, bo wystarczająco dużo ludzi to robi, a po drugie to zadanie księży i niech oni się tym zajmują, a nie potem drukują sobie kazania z Internetu.

No ale minął chyba wiek buntu i oto ja cała na biało (sic!) przychodzę z wprowadzeniami do liturgii niedzielnych. Nie mówię, że umiem to robić. Raczej liczę na to, że w trakcie się nauczę. Kilka tekstów już wisi z zaplanowaną datą publikacji. 

Mówię o tym ze względu na tych, którzy od lat z życzliwością czytają moje teksty. Po prostu chcę Was uprzedzić, że zacznie się tu pojawiać coś innego. Coś nietypowego dla tego miejsca. Nie wiem, jak długo to potrwa, możecie robić zakłady. 

Liturgia jest ważna i wspaniała. Serio. I może też dlatego nie chciałam... 

Pozdrawiam 
m.

Komentarze

Prześlij komentarz